Patrzył na mnie z tym wstrętnym uśmiechem. Był coraz bliżej. Rozpadałam się na tysiąc kawałków. Wspomnienia... okropne wspomnienia. Rzeczy, których nie chce pamiętać. Miałam 15 lat i znowu po raz wtóry chciałam uciec. Już tak miałam moje próby ucieczki z sierocińca było jakimś rytuałem. Tym razem udało mi się. Oczywiście spotkałam się z moimi ,, przyjaciółmi" wtedy jeszcze myślałam, że nimi są. Dużo wypiłam, byłam kompletnie zalana, a oni mnie zostawili. Nie wiedziałam co się dzieje, wszytko wirowało mi przed oczami. Mężczyzna ten sam, na którego teraz patrzę. Próbował mnie zgwałcić. To było okropne, nie chce o tym mówi. Nie chce pamiętać... Nie wiem jakim cudem wyciągnęłam z kieszeni scyzoryk. Wbiłam mu go w brzuch. Pewnie nie za mocno nie miałam siły. Dalej pamiętam tylko, że biegłam. Biegłam tak długo aż straciłam wszystkie siły.
Teraz mam przed sobą tego samego mężczyznę, który próbował zgwałcić zagubioną, przestraszoną 15 - latke. Ale teraz już nią nie jestem. Jestem silna. Wiem, że policja nigdy go nie znalazła, a ja za bardzo się bałam żeby im pomóc. Teraz się nie boję. Wyciągnęłam telefon, zrobiłam mu zdjęcie i zaczęłam uciekać. Zawsze szybko biegałam. Biegłam z powrotem w kierunku szkoły tam nic mi nie grozi. Dobiegłam pod sam budynek szkoły i ów mężczyzna nie złapał mnie. Dawid akurat wychodził ze szkoły w towarzystwie kolegów.Wyobrażacie sobie jak żałośnie wyglądałam? Spocona, z włosami sterczącymi w każdą stronę, zupełne przeciwieństwo mojego rannego wizerunku. W tej chwili nie przejmowałam się tym. Spojrzałam na Dawida, on widząc moja minę od razu pożegnał się z kolegami i podszedł do mnie.
- Angela wszystko w porządku? - zapytał
Pokręciłam tylko głową.
- Co się stało? - spytał z troską w głosie
W samochodzie wszytko mu opowiedziałam. Dawid nic mówił. Wydawał się przerażony. Stanął gdzieś na poboczu. I mnie przytulił, a ja się rozpłakałam.
- Skarbie... będzie dobrze - próbował mnie pocieszyć Dawid. Ale ja zanosiłam się co raz głośniejszy płaczem. Brunet zaczął gładzic mnie po policzki i ścierać łzy. Jego dotyk był wspaniały. Poczułam ciepło na policzku. Nie wiadomo dlaczego rozpłakałam się jeszcze bardziej. A myślałam, że już bardziej nie potrafię. Chłopak nachylił się i zaczął scałowywać moje łzy. To już było za wiele.Jego usta na moim policzku. Były takie ciepłe i miękkie. I zamiast to przerwać wiecie co zrobiłam? Odnalazłam moimi ustami jego usta i delikatnie pocałowałam. Dawid pogłębił ten pocałunek. I nic już się dla mnie nie liczyło w tym momencie wiedziałam tylko o ustach Dawida tak idealnie pasujących do moich.Wiem, że nie powinnam, ale nie mogłam inaczej to było za piękne. I nagle wszytko pękło jak bańka. No cholera do Dawida ktoś dzwonił, a myślałam, że takie rzeczy tylko w filmach się zdarzają. Brunet odebrał telefon i nawet się na mnie nie spojrzał. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.
- Halo?
- ...
- Tak. Paweł co jest? Dlaczego jesteś tak zdenerwowany?
- ...
- Co? Kurwa. Już jadę.
Dawid tak gwałtownie ruszył, że wbiło mnie w fotel.
- Skarbie... będzie dobrze - próbował mnie pocieszyć Dawid. Ale ja zanosiłam się co raz głośniejszy płaczem. Brunet zaczął gładzic mnie po policzki i ścierać łzy. Jego dotyk był wspaniały. Poczułam ciepło na policzku. Nie wiadomo dlaczego rozpłakałam się jeszcze bardziej. A myślałam, że już bardziej nie potrafię. Chłopak nachylił się i zaczął scałowywać moje łzy. To już było za wiele.Jego usta na moim policzku. Były takie ciepłe i miękkie. I zamiast to przerwać wiecie co zrobiłam? Odnalazłam moimi ustami jego usta i delikatnie pocałowałam. Dawid pogłębił ten pocałunek. I nic już się dla mnie nie liczyło w tym momencie wiedziałam tylko o ustach Dawida tak idealnie pasujących do moich.Wiem, że nie powinnam, ale nie mogłam inaczej to było za piękne. I nagle wszytko pękło jak bańka. No cholera do Dawida ktoś dzwonił, a myślałam, że takie rzeczy tylko w filmach się zdarzają. Brunet odebrał telefon i nawet się na mnie nie spojrzał. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.
- Halo?
- ...
- Tak. Paweł co jest? Dlaczego jesteś tak zdenerwowany?
- ...
- Co? Kurwa. Już jadę.
Dawid tak gwałtownie ruszył, że wbiło mnie w fotel.
- Co robisz? Gdzie jedziemy? - chciałam czegoś się dowiedzieć
Cisza
- Dawid!!! Odpowiedz mi! - teraz już naprawdę krzyczałam
- Do szpitala - w końcu opowiedział.
Czyli jednak potrafi mówić.
Dalej jechaliśmy w milczeniu. Wolałam już o nic się nie pytać. Dawid zaparkował przed szpitalem i ruszyliśmy do wejścia. Weszliśmy do sali, w której leżał Paweł. Blondyn miał na głowie bandaż i rękę w gipsie. Za ciekawie nie wyglądał.- Kurde stary nie wyglądasz najlepiej. Jak to się stało? - zaczął Dawid
- Mi nic nie będzie. Boję się o An. Jest w ciężkim stanie. To wszystko moja wina. Jechaliśmy, byłem nie ostrożny i na torach... jechał pociąg... a ja. No kurwa jakim jestem debilem. - Paweł mówiąc to prawie płakał.
A ja miałam straszny mętlik w głowie. Ana? Wiem, prawie jej nie znam. Ale... przecież ona jest moją siostrą. Boże... nie chce żeby jej się coś stało.Proszę... ona musi przeżyć. Moja siostrzyczka. Zaczęłam się modlić. Obiecuję, że jak ona przeżyje zacznę chodzić do kościoła. Nie wiedziałam co robić. Pani Magda dużo mówiła o Bogu. Ja właściwie nie bardzo wiem kim on jest. Ale jeśli mi pomoże zrobię wszytko. Tylko proszę niech ona przeżyje. Do sali weszła pielęgniarka.
- Musimy zawiadomić rodziców pacjentki. Będziemy potrzebować krew. Anna straciła jej bardzo dużo. - zwróciła się pielęgniarka do blondyna.
- Jaką grupę krwi ma Ania? - odezwałam się.
Pielęgniarka spojrzała na mnie i zrobiła duże oczy. Jakby co dopiero teraz mnie zauważyła. A może właśnie tak było?
- 0. Pacjenta ma grupę krwi 0. A kim pani jest? - powiedziała już z normalną miną
- Chyba jej siostrą. Prawie na pewno. Tez mam taką grupę krwi. Ja chcę oddać Ani krew.
Dawid spojrzał na mnie jakby nie wierzył w to co słyszy. Paweł patrzył się z otwartą buzią. No proszę was.Czy właśnie tego nie powinnam zrobić. Ja myślę, że tak właśnie to muszę zrobić. Pomoc siostrze. Nastąpiła cisza. Czułam się niezręcznie. Sama nie wiem dlaczego
- Dobrze w takim razie proszę za mną. Nie mamy chwili do stracenia. - pielęgniarka przerwała w końcu ciszę.
Zaprowadziła mnie do jakiegoś gabinetu.
- Lekarz musi panią zbadać. - oznajmiła mi pielęgniarka i wyszła.
Przepraszam za wszystkie błędy. Wstawiam rozdział z telefonu, wiec trochę trudniej jest mi jeszcze raz sprawdzić błędy. Wybaczcie... dziękuję wam za komentarze. Chociaż trochę mi przykro, bo widzę ile jest wyświetleń na każdym rozdziale, a komentuje tylko kilka osób. Dziękuję im za to, ale proszę resztę jeśli tu wchodzicie zostawcie po sobie komentarz. Chociaż króciutki.
- Mi nic nie będzie. Boję się o An. Jest w ciężkim stanie. To wszystko moja wina. Jechaliśmy, byłem nie ostrożny i na torach... jechał pociąg... a ja. No kurwa jakim jestem debilem. - Paweł mówiąc to prawie płakał.
A ja miałam straszny mętlik w głowie. Ana? Wiem, prawie jej nie znam. Ale... przecież ona jest moją siostrą. Boże... nie chce żeby jej się coś stało.Proszę... ona musi przeżyć. Moja siostrzyczka. Zaczęłam się modlić. Obiecuję, że jak ona przeżyje zacznę chodzić do kościoła. Nie wiedziałam co robić. Pani Magda dużo mówiła o Bogu. Ja właściwie nie bardzo wiem kim on jest. Ale jeśli mi pomoże zrobię wszytko. Tylko proszę niech ona przeżyje. Do sali weszła pielęgniarka.
- Musimy zawiadomić rodziców pacjentki. Będziemy potrzebować krew. Anna straciła jej bardzo dużo. - zwróciła się pielęgniarka do blondyna.
- Jaką grupę krwi ma Ania? - odezwałam się.
Pielęgniarka spojrzała na mnie i zrobiła duże oczy. Jakby co dopiero teraz mnie zauważyła. A może właśnie tak było?
- 0. Pacjenta ma grupę krwi 0. A kim pani jest? - powiedziała już z normalną miną
- Chyba jej siostrą. Prawie na pewno. Tez mam taką grupę krwi. Ja chcę oddać Ani krew.
Dawid spojrzał na mnie jakby nie wierzył w to co słyszy. Paweł patrzył się z otwartą buzią. No proszę was.Czy właśnie tego nie powinnam zrobić. Ja myślę, że tak właśnie to muszę zrobić. Pomoc siostrze. Nastąpiła cisza. Czułam się niezręcznie. Sama nie wiem dlaczego
- Dobrze w takim razie proszę za mną. Nie mamy chwili do stracenia. - pielęgniarka przerwała w końcu ciszę.
Zaprowadziła mnie do jakiegoś gabinetu.
- Lekarz musi panią zbadać. - oznajmiła mi pielęgniarka i wyszła.
Przepraszam za wszystkie błędy. Wstawiam rozdział z telefonu, wiec trochę trudniej jest mi jeszcze raz sprawdzić błędy. Wybaczcie... dziękuję wam za komentarze. Chociaż trochę mi przykro, bo widzę ile jest wyświetleń na każdym rozdziale, a komentuje tylko kilka osób. Dziękuję im za to, ale proszę resztę jeśli tu wchodzicie zostawcie po sobie komentarz. Chociaż króciutki.
Trafiłam tu przez przypadek- pomyliłam adres innego bloga i jeśli mam być szczera, to cieszę się z tej pomyłki :D Wcześniejszych rozdziałów nie skomentowalam, ale to dlatego, że po prostu 10 minut temu zaczęłam czytać od początku. Fajna historia, ciekawie wymyślona.. Ogólnie twój blog jest naprawdę.. Interesujący. Z każdym rozdziałem jest co raz lepiej. Nie wiem, czy mogę tak pisać, ale doświadczenie jakieś tam mam, bo za niedługo rok minie od opublikowania mojej pierwszej pracy.. Także ten tego no :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i ściskam, weny.
Teenage xx.
Ps. Zapraszam do mnie, to moje pierwsze ff i w dodatku nie dawno zaczęte, więc no proszę o wyrozumiałość
http://baby-im-your-teenage-dream.blogspot.com/
Ps 2.A mówiąc że mam doświadczenie- chodziło mi o bloga z imaginami. :)
Dziękuję Ci za komentarz. Ciesze się, że tu trafiłaś. Na pewno do ciebie zajrzę.
UsuńPozdrawiam ;))
Dużo się dzieje w tym rozdziale, może odrobinę za dużo. Facet, który chciał ją kiedyś zgwałcić. Pocałunek. Wypadek. Owszem jest ciekawie, ale w pewnym momencie poczułam przesyt.
OdpowiedzUsuńWracając do rozdziału, nie sądzę, żeby mama Dawida była zadowolona z takiego obrotu sprawy, pewnie będą się ukrywać, ale prawda zawsze wychodzi na jaw. Ciekawa jestem jak to będzie między siostrami, dlaczego zostały rozdzielone, czy się dogadają, czy są pod względem charakteru do siebie podobne, czy całkowicie różne? Pytań jest wiele.
Życzę Ci dużo weny i pozdrawiam :)
Wydawało mi się że komentowałam ten rozdział..hmm przepraszam że dopiero teraz ale obecnie jestem w niemczech :/ Praca..ehh...Rozdział bardzo mi się podoba! Dobrze że ten oblech nic jej nie zrobił! Uuu był pocałunek jak super :D Ciekawe co będzię dalej czy ich relacja się pogłębi czy jak :D O cholera!! Biedna Anna..fajnie ze strony Angeli że odda jej krew może ich relację jakoś się odbudują...Czekam na next! Buziaki :*** pure-love
OdpowiedzUsuń