poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 6

Obudziłam się, a Dawida nie było przy mnie. Byłam rozczarowana, ale gdy z dołu usłyszałam głos pani Magdy zrozumiałam wszytko. Nie mogę się pogodzić z wczorajszymi wiadomościami. A może to nie jest moja siostra? Nie. Musi być moją siostrą i do tego bliźniaczką.  Byłam identyczna, jakbym patrzyła w moje lustrzane odbicie.  Byłam w szoku.  Nie potrafiłam nic zrobić. Postanowiłam nie mieć z Anną żadnego kontaktu.  Jeśli dotąd mogłam być bez siostry to teraz też dam radę.  Nie chce jej znać. Porównajcie moje życie i mojej rzekomej siostrzyczki. Ja wychowałam się w domu dziecka, nie wiem co to miłość rodziców do dziecka, nie wiem jak to jest mieć rodzeństwo. Życie nauczyło mnie walki o swoje. Nic nie dostałam za darmo.  Pokazało mi jak okropni są ludzie. Moje próby ucieczki z sierocińca, wredne koleżanki. A moja siostra? Wychowała się jako dobra panienka z bogatej rodziny.  Miała wszytko czego chciała. Pieniądze, zachcianki,  ciuszki. To wszystko wieczorem opowiedział mi Dawid.  I gdzie do cholery sprawiedliwość? No kurwa gdzie?
- Angela! Idziesz na obiad? - zawołała pani Magda.
Obiad? Obiad?  Zerknęłam na zegarek. 13.25. Co??? No nie wierzę, jak mogłam tak długo spać?
- Oczywiście, zaraz zejdę! - opowiedziałam wstając z łóżka.
Jak najszybciej wykonałam poranną toaletę. Ubrałam się i w pośpiechu zeszłam na dół. Pani Kilińska jak zawsze pięknie wyglądała w nienagannym stroju. Dawid uśmiechnął się do mnie słodko. Wyglądał cudownie. Przystojniak.

Brunet nie mógł się napatrzeć na Angelikę. Była piękna i taka bezbronna.  Chłopak nawet nie wyobrażał sobie ile w życiu przeszła.
- Dzień dobry. Bardzo przepraszam, że tak długo spałam. - zaczęła Angelika. Była zakłopotana.
- Nie szkodzi. Czasami można dłużej pospać. - opowiedziała mama chłopaka - A teraz jedz po wystygnie - pani Magda była taka dobra i troskliwa. Zawsze marzyła o dłużej rodzinie.  Los jednak obdarzył ją jednym dzieckiem, właściwie dwojgiem tylko to drugie straciła. Dawid miał 3 latka, rodzice zostawili go babci pod opieką, a sami pojechali na wycieczkę. Rodzina Kilińskich miała się powiększyć. Żona pana Marcina -  Magda była już w 7 miesiącu ciąży.  Byli szczęśliwym małżeństwem, kochali się. Niestety przez pracę i obowiązki rzadko mogli razem spędzać czas, więc stwierdzili, że wyjazd to wspaniały pomysł. Jechali samochodem i pijany kierowca uderzył w nich. Pani Magda była w ciężkim stanie i straciła dziecko, a jej mąż zginął na miejscu. Nie potrafiła się z tym pogodzić.  Obwiniała wszystkich o to co się stało. Z biegiem czasu zaczęła postrzegać wszytko inaczej. Cały swój czas poświęcała synkowi. Nie chciała żeby bym jedynakiem, więc zaczęła się starać o adopcje. Niestety nic z tego nie wyszło.  Próbowała wiele razy. Regularnie odwiedzała sierociniec. Zawsze chciała pomóc Angelice. Wiedziała, że dziewczyna jest zagubiona, samotna i nieufna. Zanim zdobyła jej zaufanie minęło dużo czasu.  Tak naprawdę pani Kilińska już od dawna starała się o to aby Angela mogła z nią zamieszkać. Tak naprawdę znała Angelikę od niemowlaka.  Dziewczynie powiedziała o tym kiedy wszytko było już ustalone nie chciała jej potem gdyby coś nie wyszło rozczarować. Teraz Angelika jest z nią. Tak pani Magda dotrzymała dawno złożonej obietnicy.
- Mm... pyszne. Musi mnie pani nauczyć tak gotować -  blondynka zachwalała potrawę.
- Oczywiście jeśli chcesz możesz ze mną gotować - opowiedziała z uśmiechem
Po posiłku Angelika pozmywała naczynia. Uważała, że powinna coś robić w tym domu, pomagać.
***
- No to mamy koniec ferii...  westchnęłam pakujące książki do plecaka.  Chciałam sprawić jak najlepsze wrażenie w nowej szkole. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze. Idealnie ułożyłam długie, blond włosy. Niebieskie, duże oczy podkreśliłam kredką i delikatnie nałożyłam tusz na rzęsy. Usta pomalowałam brzoskwiniowym błyszczykiem. Moim ulubionym. Niestety musiałam ubrać szkolny mundurek, ale to nic podobałam się sobie. Przytyłam ostatnio trochę co dobrze mi zrobiło, wcześniej byłam stanowczo za chuda. Ostatni raz zerknęłam w lustro i zbiegłam na dół.  Dawid już na mnie czekał. Wzięłam tylko śniadanie do szkoły i poszłam do auta.
- Sorki, że tak długo. - powodziałam do Dawida wsiadając do samochodu.
- Dziewczyny będą ci zazdrościć
- Co? Czego? - zapytałam zdezorientowana
- Ty nawet w szkolnym mundurku wyglądasz zjawiskowo - powiedział Dawid z uśmiechem i odpalił samochód.  Ja oblałam się rumieńcem.  Chłopak miał takie śliczne dołeczki jak się uśmiechał. Podobało mi się to. W ogóle był bardzo przystojny.  Wysoki brunet,  o ciemno brązowych oczach. Miał ślicznie wykrojone usta i te dołeczki. Był dobrze zbudowany, ale nie przesadnie. Pewnie ćwiczył. Dojechaliśmy do szkoły, bardzo się denerwowałam. Umówiłam się z Dawidem, że do domu pójdę pieszo. On kończył później lekcje, a nie chciałam na niego czekać Co prawda miałam 3 km, ale chciałam się przejść. Szkoła mile mnie zaskoczyła.  Moja wychowawczyni była bardzo miła. Koleżanki i koledzy z klasy też.  Tylko jedna dziewczyna była dziwna i niemiła. Ale nie przejęłam się nią. Bardzo dobrze rozmawiało mi się z Mariką. Z taką bardzo gadatliwą i wesołą dziewczyna. Spodobał mi się je pogląd na wszytko. Niczym się nie przejmowała. Marika pokazała mi całą szkołę i zapoznała mnie z planem lekcji. Polubiłam ją.  Po szkole tak jak sama chciałam pieszo szłam do domu. Byłam wesoła, a długo taka nie byłam. Ciągle myślałam o siostrze, ale postanowiłam nie mieć z nią żadnego kontaktu.  Nie chcę jej znać.  Nigdy nie miałam siostry i teraz też nie potrzebuję jej. Pani Magda nic nie wie o spotkaniu z Ania. Prosiłam Dawida żeby nic nie mówił. Na razie tak będzie lepiej.  Chociaż brunet uważał, że jego mama powinna wiedzieć.  Szłam i nuciłam jakoś piosenkę. Sama nie wiem skąd ją znałam. Byłam taka wesoła o beztroska. Jak nigdy, czułam się wspaniale.  Oczywiście moje szczęście nigdy nie trwa długo. Przyzwyczaiłam się do tego. Ale to co zobaczyłam przeraziło. Wysoki,  ciemnowłosy mężczyzna świdrował mnie wzrokiem. Usta wykrzywione miał w złośliwy,wstrętny uśmiech. Bałam się. Wszystkie złe wspomnienia wróciły,  poczułam przypływ negatywnych emocji.  Nie mogłam się ruszyć. Była w amoku.  Łzy zaczęły płynąć po policzkach. Dlaczego to właśnie mnie zawsze spotykają takie rzeczy?

Chciałam wam w tym rozdziale przybliżyć trochę sytuacje rodziny Dawid. Dodałam tez nowa postać. Postaram się trochę więcej o niej napisać w kolejnym rozdziale. Dziękuję wam za komentarze, są nieliczne ale cieszę się, że w ogóle jakieś są.  I proszę jeżeli to czytacie skomentujcie!!! :))

sobota, 28 marca 2015

Rozdział 5

* Dawid *
,,O kurwa" - pomyślał chłopak.  ,,Są identyczne to muszą być siostry. "
Dawid musiał pobiec za Angelika.  Jest teraz na pewno załamana.  Ale nie mógł się ruszyć z miejsca.  Po policzkach Anny spływały łzy.  Paweł przytulał ją, sam nie wiedział co się dzieje.  Czas jakby stanął w miejscu. W końcu Dawid wybiegł poszukać Angeli.
* Angelika *
Łzy... nie mogłam ich pohamować.  Mam siostrę?  Nie,  kurwa nie. To nie możliwe.  Nogi bolały mnie od obcasów już nie mogłam dalej iść. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Usiadłam na jakąś ławkę. W parku do którego doszłam.  Było tak bardzo zimno, a ja nie wiedziałam gdzie jest dom. Nie zapamiętałam drogi.
* Dawid *
Chłopak nie mógł znaleźć Angeli.
- Gdzie ona jest? Cholera jeszcze coś jej się stanie.
Właśnie teraz zdał sobie sprawę z tego jak bardzo się o nią martwił.  Było zimno, padał śnieg, a Angela jest gdzieś sama. W nieznanej jej okolicy.
* Angelika *
Czułam jak moje zły na policzkach dosłownie zamarzają. Było mi tak zimno.  Nagle poczułam jak siada obok mnie.  Obracałam się powoli. Dawid! Wtuliłam się w niego.   - Już dobrze skarbie - powiedział pomagając mi wstać - jest ci bardzo zimno?
- Yhym... - zdołałam tylko tyle wymamrotać.
Nie potrafiłam stać o własnych nogach. Dawid to zauważył.  Wziął mnie na ręce i niósł.  Było mi strasznie głupio, pewnie byłam bardzo ciężka.  Dawid zaniósł mnie do samego samochodu.
***
* Dawid *
Biedna Angelika. Chłopak niósł ją po schodach do jej pokoju. Położył ją na łóżku, zdjął buty i zapytał czy coś potrzebuje.
- Chcę się przebrać i bardzo chce mi pić. - powiedziała słabym głosem Angelika.
- Przyniosę ci wodę - opowiedział chłopak
Gdy wrócił Angela była w łazience. Zanim pójdzie spać chciał upewnić się czy wszytko w porządku.  Dziewczyna długo nie wracała, wiec 19 - latek sam poszedł wziąć prysznic.
* Angelika *
Gorąca woda była taka przyjemna. Zmywała ze mnie wszystkie smutki. Nie chciałam wracać do zimnej rzeczywistości. Ale musiałam owinęłam się w ręcznik i umyłam szybko zęby.  Zastanawiałam się co robi Dawid.  Ubrałam się i poszłam do mojego pokoju.  Dawid siedział na łóżku bez koszulki tylko w samych spodniach od piżamy.
- Sorki, że tak długo.  Nie musiałeś czekać. - powiedziałam chociaż bardzo cieszyłam się, że tu jest.
- Chciałem tylko upewnić się czy wszytko w porządku.  - odpowiedział Dawid. - To co idziesz spać? - zapytał
- Jasne. Dobranoc. -powiedziałam
- Dobranoc. - opowiedział Dawid
Wychodził już pokoju, otwierał drzwi.
- Dawid? - zaczęłam
- Tak?
- A nie mógł byś ze man zostać? Proszę. - zapytałam. Co ja właściwie wyprawiam?
* Dawid *
Co?? Zostać? Chłopak wiedział, że nie powinien.  Nie mógł tego zrobić, a jednak położył się do Angeli. Ona się uśmiechnęła. Trzymał w ramionach najpiękniejszą dziewczynę na świecie.

Przepraszam za tak krótki rozdział i za wszystkie błędy. Ostatnio nie miałam czasu pisać, więc rozdział jest co dopiero teraz. Jeszcze raz bardzo mocno was proszę o komentarze.  Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy jak ktoś doda komentarz.  Serdecznie dziękuję za komentarze autorce bloga: http://pure-love.blog.onet.pl ;***

środa, 25 marca 2015

Rozdział 4

Rozdział 4
* Dawid *
Angela wyglądała pięknie. Dawid musiał jej to powiedzieć, ale ona się zawstydziła. Nie odezwała się ani słowem. Przy obiedzie tez mało mówiła. ,,Muszę nawiązać z nią jakiś kontakt." Pomyślał chłopak. Zapukał do pokoju Angeli
- Proszę - zawołała dziewczyna
- Chciałabyś pojechać ze mną do miasta? - zasugerował Dawid
- Yy... jasne, mogę - nieśmiało odpowiedziała Angelika
- Świetnie! To co za 10 minut w aucie?
- Okay...
* Angelika *
Mam jechać z nim do miasta? Kurde na co ja się zgodziłam.  Dziwnie się czuję w jego towarzystwie, a przecież prawie się nie znamy.  Wyszłam z domu i szłam w kierunku samochodu. Dawid już w nim siedział.
- To co jedziemy?  - zapytał mnie Dawid
- Ta... możemy już jechać - opowiedziałam
Wcale się nie cieszyłam, że z nim jadę. Czułam się taka spięta.
- Słuchaj mam sprawę, bo mój kumpel organizuje imprezę. Taką wiesz zwykłą domówkę. Może chciałabyś ze mną pójść? Poznałabyś znajomych ze szkoły.  Paweł ten mój kumpel chce przedstawić swoją dziewczynę. Wnioskując z jego opowiadań jest chyba całkiem miła, więc może się zaprzyjaźnicie. - wygłosił swój długi monolog Dawid
Milczałam. Co miałam powiedzieć? Nie chcę iść z Dawidem na tą imprezę. Zawsze bałam się zawierać nowe znajomości.
-Angela... jeśli nie chcesz to nie musisz iść. Wiesz o tym prawda?
- Pójdę z tobą - odpowiedziałam.
Kurwa co ja wygaduję? Zwariowałam?
- Jesteśmy - powiedział Dawid z uśmiechem, parkując przed galerią handlową
- Super - odpowiedziałam właściwie bez entuzjazmu
- To ja pójdę po parę pierduł, które mam kazała kupić. - oznajmił chłopak
- Jasne,  oczywiście to może ja pochodzę po sklepach...
- Okay
I co miałam właściwie robić? Dawid poszedł, a ja nawet jak chciałabym coś kupić to przecież nie mam kasy.  Chociaż pooglądać i poprzymierzać mogę chyba co? Znalazłam taką śliczną,  czarną sukienkę. Leżała na mnie po prostu super. Nie była jakaś elegancka,  ale śliczna ze złotymi wstawkami.  Musiałam ją odłożyć nie miałam pieniędzy. Byłam zła. Poszłam do samochodu i czekałam na Dawida. W końcu przyszedł, otworzył mi samochód. Wsiadłam do auta, a 19-latek położył mi torbę z tą czarna sukienką na kolana.
- Dawid co to jest?  - zapytałam zdezorientowana
- Sukienka chyba ci się podobała i ślicznie w niej wyglądasz. - odpowiedział z uśmiechem
- Tak podoba mi się,  ale nie mogę tego wziąć. - powiedziałam
- Owszem możesz,  bo kupiłem ją dla ciebie - powiedział jak gdyby nigdy nic i odpalił samochód
- Dawid ty zwariowałeś!  Nie chcę tego! Nie mogę wziąć od ciebie tej sukienki.
- Możesz... Angela przestań proszę już ją masz więc nie krzycz. - powiedział spokojnie Dawid i słodko się do mnie uśmiechnął
- Ale... dziękuję.
***
Ubierałam się właśnie na imprezę, na którą idę z Dawidem. Pani Magda musiała pilnie gdzieś jechać. Powiedziała tylko, że nie mamy za późno wracać i dała mi pieniążki.
Ubrałam się w nową sukienkę tą od Dawida i do tego czarne szpilki i rajstopy w końcu był luty.  Właściwie to były moje jedyne szpileczki. Mówiłam wam już,  że moja garderoba jest uboga? Zrobiłam make-up, wyciągnęłam z szafy kurtkę i zeszłam na dół.
- Wow! Ale się odstawiłas. Pięknie. - pochwalił mnie Dawid
- Dziękuję - wymamrotałam ramieniąc się
***
Ten kolega Dawida ( chyba miał na imię Paweł) musiał mieć dużo forsy miał wielką chatę. Już na zewnątrz robiła wielkie wrażenie. Kiedy weszliśmy do środka do już w ogóle robiła wrażenie. Teraz kiedy zobaczyłam jak ubrani są ci ludzie bardzo cieszyłam się, że Dawid kupił mi tą sukienkę.
- Paweł! Hey! - zawołał Paweł do chłopaka stojącego przy barku.
Zostałam trochę z tyłu nie weszłam z Dawidem dalej. Udawałam, że szukam czegoś w kurtce. Nie widziałam ich, ale słyszałam ich rozmowę.
- Cześć Dawid! Nie odzywasz się ostatnio w ogóle. A jak ta dziewczyna, którą z tobą mieszka? Mam nadzieję, że przyszła z tobą.- mówił Paweł
- Tak, tak jest tu ze mną zaraz ją poznasz. - powiedział Dawid - Angela! - zawołał mnie
- Tak już idę! - odpowiedziałam
- O, a to jest Anna moja dziewczyna - oznajmił Paweł kiedy wchodziłam do pomieszczenia, w którym rozmawiali
I wtedy doznałam szoku.  Paweł to był ten chłopak, który zaczął całować mnie wtedy na mieście.  A dziewczyna? Boże jakbym patrzyła w lustro. Identyczna. Patrzyła się na mnie z otwartą buzią. A ja po prostu wybiegłam na dwór i szłam przed siebie.

Przepraszam, że tak późno.  No ale jest. Nie wiem jak mi wyszedł. Chyba nie najgorzej. ;***

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 3

Minął miesiąc. Mam dość mojego nudnego, beznadziejnego życia.  Niedawno skończyłam 17. Żadnej imprezy nie było. Niby jak i gdzie miałabym ją zrobić? Nie mam tak cudownego życia jak większość moich rówieśników. Dzisiaj w końcu wydarzyła się jakaś dobra rzecz. Zamieszkam u pani Magdy. Akurat są ferie zimowe co znaczy, że będę miała trochę czasu zanim zacznę chodzić do nowej szkoły i w ogóle. Głupio taj się przenieść to innej szkoły w trakcie roku szkolnego. Ale trudno nic na to nie poradzę. Jakoś specjalnie nie żałuję zmiany szkoły. Nie miałam tam żadnych znajomych, a nauczyciele byli nie do zniesienia.
***
Właśnie przekraczam próg domu pani Kilińskiej.  Piękny... Zaraz jak się wchodzi widać ogromny salon i jadalnię. Wszystko w stonowanych odcieniach brązu. Tak przytulnie. W salonie jest kominek. Ogromna plazma, skórzane sofy,  mały...
- Angela to jest mój syn Dawid.  - przerwała mój opis pani Magda.
Syn??? Chyba jakieś żarty. Pani Kilińska ma syna? No nie wierzę.  Myślałam,  że nie może mieć dzieci dlatego myślała o adopcji.
- Cześć. - wybąkałam z sztucznych uśmiechem na twarzy
***
* Dawid *
Hey.- odpowiedział dziewczynie - Angelika tak?
Tak - odpowiedziała krótko
Dawid nie spodziewał się tak ślicznej dziewczyny. Próbował wybić matce  pomysł z stworzeniem rodziny zastępczej głowy. Teraz cieszył się, że jego rodzicielka postawiła na swoim. Angelika jest cudowna.  Długie blond włosy, duże błękitne oczy, śliczne usta. Wyobraził sobie jakby ją całował. Stop! ,, Będę myśleć o niej jak o siostrze lub przynajmniej jak o kimś z rodziny" powtarzał sobie w myślach.
- Dawid zaprowadź Angelike do jej pokoju, a ja przygotuje obiad - odezwała się pani Magda
- Jasne - odpowiedział bez wahania chłopak
Zaprowadził dziewczynę do jej pokoju, a ona nie odezwała się ani słowem.
- Jak będziesz coś potrzebowała jestem zaraz obok - oznajmił Dawid
- Jasne okay dzięki - opowiedziała Angela
***
* Angelika *
Pokój jest przepiękny.  Fioletowo - szary z czarną tapetą.  Białe łóżko, meble i lustro.  Na środku biało - czarny dywan.  Biurko, półeczki, fioletowa sofa. Pięknie po prostu pięknie.
- cudownie - powiedziałam na głos
Zaczęłam się rozpakowywać.  Nie miałam dużo rzeczy. Tylko najważniejsze i najpotrzebniejsze rzeczy. Kiedy się już rozpakowałam. Wyszłam na balkon, który miałam w pokoju. Widok był cudowny. Sama przyroda nie to co w mieście.
- Angelika,  Angela zejdź na dół - wolała mnie pani Magda
- Dobrze. Już idę. - krzyknęłam
Szybko się przebrałam.  Ubrałam moją najlepszą sukienkę w kwiaty, balerinki, rozpuściłam moje długie włosy.  I zeszłam na dół.
- Ślicznie wyglądasz - szepnął do mnie Dawid
I jest kolejny rozdział.  Nie wiem jak mi wyszedł.  Przepraszam za błędy i proszę niech ktoś skomentuje.  Błagam ;**

poniedziałek, 23 marca 2015

Informacja


Ostatnio czytałam wiele świetnych blogów.  I stwierdziłam, że ja też mogłabym coś napisać.  I zaczęłam.  Nie wiem jak mi idzie, bo nie ma tu żadnych komentarzy.  Proszę was napiszcie cokolwiek.  Widzę przecież, że blog jest wyświetlany, wiec chyba ktoś tu musiał zajrzeć.  Tylko dlaczego nie zostawił po sobie żadnego komentarza? ;( Bardzo bym chciała poznać czyjąś opinie na temat mojego bloga. Jeżeli nikt nie będzie tego komentował to znaczy, że nie interesuje go to opowiadanie. Skoro nikogo nie będzie interesować to po co mam cokolwiek publikować?
Smutna autorka bloga ;(

Rozdział 2

Poniedziałek rano. Cholerny budzik! Kurwa!  No ale wstać musiałam miałam szkołę. Powiem wam że nie uczę się źle co nie zmienia faktu że nie lubię chodzić do szkoły.
Szkoła jak zwykle.  Zaczęło się już na pierwszej lekcji.  Pani Adamska zrobiła nam kartkówke. Potem miałam J. polski.  Rozmyślałam o tym jak mało wiem o moim własnym życiu.  Opowiem wam tyle co mi odpowiedziano.  Moja matka miała 18 lat kiedy mnie urodziła. Zmarła przy porodzie. Nie wiedziała kto jest ojcem nie miała żadnej rodziny wiec trafiłam do domu dziecka. Znaleziono mnie porzucona w jakimś lesie. To zabolało najbardziej. Obok leżała karteczka z moim imieniem i nazwiskiem.  Tyle wiem, tyle mi powiedziano.
***
Dzisiaj rozmawiałam z panią Magdą Kilińską. To taka miła, drobna kobietka około 40. Lubię ją. Często nas odwiedza.  Starała się kiedyś o adopcje takiej małej dziewczynki,  ale nie udało jej się.  Nie rozumiem tego! Jakieś dziecko mogło mieć dom,  rodzinę a oni tak po prostu odmawiają. Dla mnie to jest chore... Stwierdzili, że pani Magda jest samotną kobietą, bo nie ma męża.  Właściwie nie wiem dlaczego. Nie ma odpowiednich dochodów.  I co z tego? Nie mogą tego zrozumieć, że nie jest to ważne.  Dziecko miałoby kochającą mamę. Zresztą ja nie o tym chciałam mówić. W każdym razie rozmawiałam z nią. I nie mogłam uwierzyć w to ci powiedziała.
- Angela skoro nie pozwalają mi na adopcje to może zgodzą się na rodzinę zastępczą jak myślisz?  - zapytała mnie z nadzieją
- Myślę, że warto spróbować. Powinni się zgodzić. - opowiedziałam zgodnie z tym co myślałam
- Bardzo bym chciała. Marzę o tym. Kochanie i chciałbym abyś to ty ze mną zamieszkała - poinformowała mnie o tym z uśmiechem
Co??? Nie no nie wierzę. Tylko czy ja chce? Zawsze marzyłam o tym gdy byłam mniejsza. Ale teraz?
- Ja nie wiem co powiedzieć... jest pani wspaniała - odpowiedziałam pomimo moich przemyśleń
Tak wiem co sobie teraz myślicie.  Miało być ciekawie a tu nic.  Ale w kolejnym rozdziale będzie nowa postać, która stanie się bliska dla Angeli. Proszę was o jaki kolwiek komentarz.  Możecie nawet krytykować ale ważne żeby był. ;)))

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 1

Dni mijały. Ja wróciłam do domu dziecka.  Czułam się okropnie.  Nie chciałam żyć.  Co to jest w ogóle za życie? Za 2 tygodnie skończę 17. Jestem taka młoda, a chciałabym już umrzeć.
Wyszłam do parku. W każdy weekend mogłam wyjść gdzieś sama.  Spacerowałam I nagle... jakiś debil zaczął mnie całować.  Pojebało go? Dałam mu w pysk.
-Ana kochanie co ty robisz? Co jest? - powiedział zmieszany.
Jaka Ana? Cholera co za idiota.
- Nie jestem żadną kurwa Aną!  - krzyknęłam
I pobiegłam jak najdalej od tego kretyna.
Usiadłam na moim łóżko rozmyślając. Co to miało w ogóle być? Jaka Ania? Właściwie czym ja się przejmuje pomylił mnie pewnie ze swoją dziewczyną o tyle. Ale... przecież patrzył na mnie. Był pewny, że jestem jego Aną.  Mogłam być aż tak podobna do jakiejś dziewczyny?

Tak wiem nie jest za ciekawe ale postaram się obiecuję.  I wiem ze nie potrafię dobrze pisać. Pewnie jest pełno błędów. Najmocniej was za to przepraszam. 

Prolog

Otworzyłam oczy. Światło raziło. Byłam w jakimś białym, dziwnym pomieszczeniu. Zamknęłam ponownie oczy. Miałam za ciężkie powieki. Chyba znowu zasnęłam.  Kiedy się obudziłam stała nade mną jakaś kobieta na biało ubrana.
-Dzień dobry Angeliko.  Jesteś w szpitalu - powiedziałam do mnie ta młoda kobieta - trafiłaś tutaj z powodu nadużycia alkoholu. A teraz zawiadomienie lekarza o tym, że się obudziłaś.
Chciałam uciec ale nie mogłam nogi miałam jak z waty, ból głowy nieznośny. Nie mogłam sobie nic przypomnieć.
- Witaj - powiedział mężczyzna zapewne ten lekarz - muszę cię zbadać
- Boli cię coś?  Jak się czujesz?  - pytał
Milczałam.  Nie chciałam nic mówić. Nie ufałam mu.  Nikomu nie ufałam.
- Angeliko musisz odpowiedzieć na moje pytania.  Inaczej nie będę w stanie ci pomóc
Okay. W końcu opowiedziałam mu co mnie boli.  Zbadał mnie, a ta kobieta w białym kolorze dala mi jakąś tabletkę.  Na początku nie chciałam jej. Przełamałam się. Chyba mogę ufać tym ludziom.
Znowu zasnęłam. Obudziła mnie czyjaś rozmowa.
- Nie mogą panowie teraz tam weź.  Pacjentka odpoczywa. - to był głos tej blondynki w białym ubraniu.
- Proszę pani my wykonujemy swoją pracę. Proszę nas wpuścić. - powiedział jakiś mężczyzna
- Ale... muszę zapytać doktora- odpowiedziała
Nie słuchali jej. Weszli do moje sali.  Kurwa czego oni chcą? Byłam prawie pewna tego kogo zobaczę. No tak stanęło nade mną dwóch policjantów.
- Dzień dobry.  Lubińska Angelika tak? - mruknął jeden z nich. Ten bardziej przy kości.
- Tak. Czego chcecie?
Musieli wszytko spisać.  I bla bla bla... zmęczyła mnie rozmowa z nimi. Wiec znowu zasnęłam.
Wiem na razie nudne ale uwierzcie będę się starała to rozkręcić.  Nie jestem dobra w pisaniu co dopiero zaczynam. Przepraszam za błędy.